Nie tylko alkohol i papierosy znikają z półek sklepowych bez płacenia, ale też kremy, czekolada, kawa, a nawet towary o niewielkiej wydawałoby się wartości – jak masło, bułki, pomidory. W tym roku – jak wynika z danych Komendy Głównej Policji, które poznała „Rzeczpospolita” – dramatycznie wzrosła liczba kradzieży w sklepach i stacjach benzynowych we wszystkich kategoriach – jako wykroczenia (towary o wartości do 500 zł), jak i przestępstwa przywłaszczenia cudzego mienia (powyżej 500 zł). To już prawdziwa plaga – najwięcej przypadków przybyło w Warszawie i na Śląsku, w województwie wielkopolskim, małopolskim i dolnośląskim. Niedawny przypadek w Katowicach – kobieta ukradła w znanej sieci chleb i kefir o wartości 12 zł. Złapana tłumaczyła się ciężką sytuacją życiową, w efekcie kierownik marketu wycofał wezwanie.